logo gif 10lat

Open menu

medentes przeclaw

 reklama

W poszukiwaniu Barnisławca i krzywego lasu.

KrzywyLas BarnislawWiele ciekawych historii i obiektów można odkryć na terenie gminy Kołbaskowo. Mamy kilka nieistniejących przedwojennych osad, ślad kolejki wąskotorowej a nawet mały krzywy las. Dziś razem z Remigiuszem i jego synem Łukaszem, zabieramy was w krótką, sześciokilometrową wycieczkę dookoła Barnisławia aby zobaczyć Barnisławiec, uroczysko, krzywe drzewa, lisie nory i kilka pięknych widoków z granicy polsko-niemieckiej.

 

 

 

Wędrowanie rozpoczynamy w Barnisławiu. Sercem wsi położonej na zachód od Szczecina, ukrytej za Małą Górą Wału Bezleśnego, jest skrzyżowanie przy nieistniejącej strażnicy vis a vis małego parku lipowego. Jest tu wiata służąca turystom odpoczywającym w czasie zwiedzania tego zakątku gminy Kołbaskowo. Jeszcze krótkie spojrzenie na stary XIV wieczny kościół pod wezwaniem św. Stanisława Kostki i ruszamy na południe. Najpierw asfaltową drogą powiatową, a na wysokości świetlicy środowiskowej skręcamy w prawo pomiędzy zabudowania.

Po kilkunastu metrach betonowe płyty przechodzą w ledwo widoczną drogę i prowadzą nas prawym brzegiem zarośniętego jeziorka. Tu dokonaliśmy zaskakującego odkrycia. Krzywy Las jest nie tylko za Gryfinem ale też koło Barnisławia. Nad brzegiem jeziorka rosną stare drzewa uformowane dokładnie w ten sam sposób jak drzewa z Krzywego Lasu. Wygięte przy ziemi przez człowieka zbuntowały się i przez lata, szukając słońca zaczęły piąć się do góry. W miejscu "buntu" widać cięcie. Dla mnie samego, przechodzącego tą drogą wielokrotnie w przeszłości, odkrycie "krzywych drzew" było niesłychane.

  reklama

Ostoja

 

Stara, ledwo widoczna, poniemiecka droga, prowadziła nas dalej na południe aż do bruku. Tu skręciliśmy w prawo kierując się ku granicy państwa. Idąc tym traktem podziwialiśmy stare jesiony, zapewne pamietające czasy, gdy na drodze panował duży ruch pojazdów rolniczych. Dziś cisza, spokój, świszczący wiatr a w oddali równinka, na której podobno pojawia się para bielików.

Idziemy dalej - w lasku po naszej prawej stronie zagrodzona posiadłość amatora wędkarstwa z prywatnym dostępem do jeziorka. Tuż za nią po lewej dobrze widoczny wjazd w teren otoczony wysokimi drzewami. Wszystko zarośnięte, widać, że tam gdzie nie ma działalności człowieka, natura przejmuje teren - wszędzie krzaki, samosiejki, tylko gdzie nie gdzie wystające z ziemi zarysy fundamentów. Tak to dawny Barnisławiec! Jeszcze w 1947 roku stały tu zabudowania. W czasach niemieckich był tu majątek Holtholfa - jeden z dwóch w Barnisławiu (ten drugi to nieistniejąca strażnica wojskowa)

Obchodzimy teren i kierujemy się na zachód w kierunku uroczyska. Po przeciwległej stronie pola uprawnego stoi samotne drzewo. W zasadzie to pusty pień wypalony przez naturę. Zapewne musiał stanowić dobry cel dla piorunów. Tuż obok uroczysko i nieduże złoża piasku dawniej eksploatowane przez okolicznych mieszkańców. Wchodzimy w mały lasek nazwany "komarzym" z uwagi na plagi komarów grasujące tam latem. Po przejściu wąskiej ścieżki dostajemy się do punktu widokowego. Z niego rozciąga się widok na równinę już po niemieckiej stronie; w dole trakt graniczny a w oddali kręcące się smukłe, elektrownie wiatrowe.

  reklama

Hair-House

 

Schodzimy na dół. Jest czas pandemii, więc granice są zamknięte ... a szkoda, warto stąd było podejść do widocznej w oddali odkrywki żwiru w Pomellen. Po krótkiej zabawie zbiegania z góry i ponownej wspinaczki, kierujemy się granicą na zachód. Ten trakt graniczny jest położony naprawdę malowniczo. Prowadzi małym ale uroczym wąwozem, porośniętym drzewami owocowymi. Latem jest tu przeuroczo. Trakt przechodzi teraz obok jeziorka (już po niemieckiej stronie) i skręca ostro na północ. Jest mocno pod górkę ale nagrodą są widoki i dzika zwierzyna umykająca co chwilę przed intruzami (czyli mną i Łukaszem).

Idąc cały czas na północ poprzez obniżenie terenu i mijając w oddali po prawej stronie zabudowania Barnisławia, dochodzimy do ostatniego dziś miejsca czyli Lisich Jam. Są one przed polną drogą łączącą Barnisław z Ladentinem. Tu, krótki odpoczynek i szybkim krokiem zmierzamy do domu. na dziś to już koniec, zapewne za miesiąc spróbujemy odkryć kolejną zaginioną miejscowość. 

Pozdrawiamy, Remigiusz i Łukasz

Tekst i foto : https://remidr0.blogspot.com/2020/12/w-poszukiwaniu-sladow-wsi-barnisawiec.html 

Pin It