ancora warzymice

Szukaj w portalu

Moczyły - Krainą Łagodności.

poezja-spiewana-moczyly6 września w najbardziej chyba malowniczej wsi naszej gminy, a więc położonych u brzegów Odry i u stóp skarpy nadodrzańskiej Moczyłach, odbyło się prawdziwe święto dla miłośników piosenki lirycznej. Koncert pod nazwą "Dolina Dolnej Odry Poezją Śpiewaną" odbył się po raz pierwszy - jednak według zapowiedzi organizatora przedsięwzięcia - wójta M. Schwarz - stanie się imprezą cykliczną.

 

 

Tego wyjątkowego wrześniowego popołudnia w otoczeniu nadodrzańskich plenerów wszyscy, zarówno miejscowi jak i przybywający z daleka, melomani mieli okazję wsłuchać się w najpiękniejsze fragmenty dorobku polskich twórców poezji śpiewanej autorstwa czterech cieszących się ogólnopolską popularnością zespołów wokalno-instrumentalnych.

 

Jako pierwszy, już o godz. 17 swe propozycje zaprezentował Sklep z Ptasimi Piórami z Ryszardem Leoszewskim na czele. Grupa ta, która swą współpracę rozpoczęła już wiele lat temu, a dokładnie w 1978 w szczecińskim klubie Atut, znanym niegdyś miejscem studenckich schadzek malującym się zapewne w pamięciach wszystkich ówczesnych żaków złotymi barwami, od lat rozpoznawalna jest na terenie całego naszego województwa, co zawdzięcza w głównej mierze swym jakże wysokim poziomem artystycznym, świetnym przygotowaniem i po prostu talentem, którego nie omieszkali zaprezentować tym razem. Zaprezentowali m. in. swe największe przeboje, jak choćby Mieszkanie milczące  z albumu Ulica Mandelsztama nagranego w 2010 r. oraz utwory tytułowe zbiorów Stempelek do słów szczecińskiej pisarki Barbary Stenki (2008) oraz O czym pani marzy (2013). Publikę poniosły także takie szlagiery, jak choćby Wiem jak nie jest, Życie spadło czy Jak czarny anioł.

 

Kiedy już pod gradem owacji udało im się opuścić scenę po godzinnym misterium prawdziwej muzyki, napełnionej prostotą instrumentów dających niespodziewanie świetne efekty akustyczne, delikatnym, rytmicznym głosem lidera oraz przemyślanymi w każdym szczególe tekstami dającymi do pomyślenia, słuchacze gromko powitali kolejny zespół, czyli Do  Góry Dnem. Ich historia sięga z kolei 1977 roku, a początek swój bierze w środowiskach turystycznych, które stały się natchnieniem ich rozlicznych przyśpiewek idealnych na szlak. Próbką tej części dokonań okazał się znany wszystkim harcerzom Sierpień, Sen czy Liście. Nie zabrakło także tych najznamienitszych perełek w koronie repertuaru, a więc Prowadźcie mnie anioły, Dzień oraz Powiedz, czym popłyniesz. Największą euforię wywołała natomiast pieśń pożegnalna, tym razem przybierająca postać ballady o dość przewrotnym w stosunku do okoliczności tytule Jeszcze grajmy.

 

Okrzykom radości nie byłoby końca (w końcu tak wyważona, dopracowana i bezbłędna twórczość nieczęsto może ujrzeć światło dzienne), gdyby nie pojawienie się kolejnych artystów, tych, na których wszyscy dzisiejszego dnia oczekiwali z niecierpliwością, a więc członków Wolnej Grupy Bukowina, legendarnej już formacji założonej w 1971 r. przez maturzystę Wojciecha Bellona. Tego dnia wystąpiła w swym pełnym składzie, a więc m. in. ze swymi kreatorami, Grażyną Kulawik, Wojciechem Jarocińskim i Wacławem Juszczyszynem, od 43 lat wiernymi swej cudownej idei. Już na sam początek wszyscy zgromadzeni uraczeni zostali jedną z ich nieśmiertelnych, tajemniczych w każdym calu, najlepszych pieśni, a więc Majstrem Biedą. Już chwilę później rozbrzmiały na estradzie same początki twórczej drogi tych ludzi, a więc wspomnienia zatytułowane Bukowina I i Bukowina II. Pozostając w górskich klimatach, delektować można było się także Pieśnią Beskidzką i Pejzażami harasymowiczowskimi. Później nadszedł czas na roztoczenie glorii chwały nad miastem najbliższym sercom śpiewaków, a więc nad magicznym, niezwykłym Krakowem. Odpowiednią atmosferę zapewniły tu Nocna piosenka o mieście, Bar na Stawach oraz Chodzą ulicami ludzie. Nie do pomyślenia byłoby także zapomnieć o tych kompozycjach, które przez lata budowały popularność Bukowiny, więc choćby Niedokończona jesienna fuga, Błogo bardzo będę sławił ten dzień, Letnia piosenka o zajączku, Ballada o Cześku Piekarzu, Słonecznika czarny łeb oraz Pasjans Świata. Wszystkie one z pozoru mówią o rzeczach prostych, codziennych, pospolitych, ubierają je jednak w nowe znaczenia, drugie dna, nieodkrytą metaforyczność, różnorakość spojrzeń oraz niejednoznaczność, które wraz ze wspaniałą, nieprzytłaczającą, lecz delikatnie okalającą słowa warstwą brzmieniową tworzą nieuchwytne arcydzieła. Na zakończenie tego popisu zagrana została Pieśń Łagodnych, która jeśli nie była dotąd znana jako ona sama (choć to mało prawdopodobne),  to z pewnością przebywała w naszych umysłach wraz z powiedzeniem „kraina łagodności”, którego genezy właśnie w niej należy się dopatrywać.

 

Po olbrzymich wiwatach pałeczkę przejął jako ostatni tego wieczoru zespół U Studni, który w stosunku do swych trzech kompanów nie może pochwalić się długimi tradycjami, bowiem powstają one dopiero drugi rok. Sami muzycy jednak dobrze znają się ze swego poprzedniego wspólnego wcielenia występującego pod szyldem Stare Dobre Małżeństwo, a tego z kolei chyba nie trzeba przedstawić nikomu. Spotykając się z niezwykle euforycznym przyjęciem widzów wykonawcy pod dowództwem Dariusza Czarnego nie dali się prosić więcej, racząc ich większością piosnek ze swej debiutanckiej płyty, wszystkich niezwykle bezceremonialnie przemawiających wprost do serca z pominięciem rozumu, będących nie do powtórzenia, jedynych w swym rodzaju i unikalnych. Swój występ zakończyli oni o 22.30, zmuszeni byli jednak przy tym zadrzeć z miejscowymi nie wysłuchując ich próśb i gróźb związanych z pozostaniem na scenie i nieopuszczaniem jej do białego rana. Cóż, przynajmniej dzięki swemu wybrykowi będą oni musieli niegdyś powrócić w te strony i odpokutować swe grzechy… prezentując nowe utwory!

 

Równolegle do koncertu miały też miejsce rozliczne wydarzenia towarzyszące. Przy ruinach kościoła została przygotowana niezwykle misterna i zaspokajająca potrzeby nawet najbardziej dociekliwego historyka wystawa opisująca burzliwe dzieje Międzyodrza, ciesząca się niemałym zainteresowaniem. Nie zabrakło także Konkursu Pisania Gęsim Piórem, w którym każdy mógł spróbować swych sił zarówno w zakresie pięknej kaligrafii, jak i swobody wyrażania swych poetyckich myśli. Po zakończeniu części artystycznej spotkania w Dolinie Dolnej Odry rozstrzygnięto także konkurs Dolina Dolnej Odry Poezją Pisana, w którym udział wziąć mógł każdy mieszkaniec naszej gminy chcący pochwalić się swym talentem w artystycznym opisie naszych urokliwych okolic. Również najmłodsi nie mogli się nudzić, gdyż i im zapewniono różnorodne zabawy i rozrywki. Z kolei dla wszystkich, którym obcowanie z kulturą odebrało siły, zapewniono kącik gastronomiczny, w którym można było rozgrzać się ciepłym napojem lub rozsmakować się w swojskich specjałach.

 

Przedsięwzięcie to spotkało się ze świetnym przyjęciem, mnogość jego widzów przybywała zewsząd samochodami, rowerami i piechotą, a także przygotowanym przez zarząd gminy autokarem, wszyscy bawili się wręcz wyśmienicie, poznając twórczość polskich mistrzów aliansu liryki i muzyki po raz pierwszy lub też odnawiając ją w pamięci, przy okazji wspominając stare, dobre czasy, w których pomimo szarości i zgorzknienia otoczenia oni bawili się wybornie w tych właśnie rytmach. Oby więcej takich wydarzeń na tak wysokim poziomie!


Tekst : Krzysztof Andrulonis

 

 

 

Pin It