medentes przeclaw

Szukaj w portalu

Sesja w cieniu wysokich chodników

sesja-w-cieniu-chodnikaTo była burzliwa XXXI sesja rady gminy Kołbaskowo. Gościem zaproszonym na obrady był Jacek Stachyra, członek zarządu powiatu oraz Izabella Wesołowska-Kośmider - radna powiatowa. A gorącym tematem końcówki sesji była niedokończona inwestycja w Warzymicach.

 

 

 

Jednym z ostatnich punktów obrad rady gminy było zajęcie stanowiska rady w sprawie wyrażenia deklaracji dofinansowania ukończenia inwestycji przebudowy drogi powiatowej Dołuje - Przecław poprzez budowę chodnika w Warzymicach. Mieszkańcy Warzymic powinni mieć zakończone prace w połowie października. "Strabag" wykonał zadanie zgodnie z projektem. Rozpisując przetarg Starostwo wyłączyło jednak nakładkę asfaltową, jednocześnie zapomniało obniżyć krawężniki. Teraz szuka kolejnych pieniędzy w budżecie gminy. Najpierw brakującą nakładkę wyceniono na 400 tys zł, teraz - 700 tys.

Byliśmy pewni, że koszty realizacji naszej inwestycji będą znacznie niższe niż kosztorys inwestorski - mówi Jacek Stachyra. Założyliśmy, że będzie taka sytuacja, że po przetargu kwota bedzie na tyle niska, że będziemy mogli rozszerzyć nasza inwestycje o roboty uzupełniające takie jak nakładka bitumiczna czy przystanki autobusowe. No cóż, zdziwienie nas spotkało, oferty złożone w procedurze przetargowej były zbliżone do kosztorysu.

Na sesji rady powiatu w czerwcu bieżącego roku upewniałam się, czy kwota obejmuje całość realizacji inwestycji, starostwo potwierdzało, że to jest całość tej inwestycji - mówi Małgorzata Schwarz. O etapowaniu ze zdziwieniem usłyszałam na sesji wrześniowej. Nigdy jako gmina, nie byliśmy informowani o etapowaniu. Pismo, które otrzymałam ostatnio od Starosty z prośbą o kolejne dofinansowanie tej inwestycji nie zawiera żadnych załączników. Brak jest, w mojej ocenie, kosztorysu różnicowego, który wskazywałby w jaki sposób taka kwota została oszacowana.

Nie było mowy o etapowaniu inwestycji - mówi Izabela Wesołowska-Kośmider, radna powiatu. Zostaliśmy zaskoczeni tą informacją we wrześniu, że jest to pierwszy etap budowy, kiedy rada sołecka i mieszkańcy zaczęli podnosić raban, że mają za wysokie krawężniki. Teraz starostwo prosi o pieniądze gminę, kiedy się "wali i pali", bo drogę trzeba ukończyć. Zwracałam wcześniej uwagę, że można było skorzystać z programu unijnego i dofinansować inwestycję z tzw "schentynówki". Mi jako radnej powiatowej jest wstyd za taki stan rzeczy.

Stan dróg powiatowych jest fatalny. Powiat rocznie przeznacza na ich utrzymanie i remonty zaledwie 200 tys zł. Efekt jest taki, że większość jest w stanie wymagającym natychmiastowego remontu. Starostwo oszczędza na wszystkim, zrezygnowano nawet z łatania dziur tradycyjną metodą i zaczęto zasypywać je mieszanką mineralno-asfaltową.

Ja non stop muszę się mieszkańcom tłumaczyć za drogi powiatowe - mówi Małgorzata Schwarz. Codziennie dostaję emaile i telefony od mieszkańców na temat fatalengo stanu dróg Przylep-Stobno-Dołuje, Ustowo-Siadło Górne, czy drogi przez samo Stobno. Każde zebranie sołeckie zaczynam od tłumaczenia się za te drogi. Czas najwyższy aby powiat opracował program ich przebudowy i zaczął go powoli wdrażać. My jako gmina, staramy się jako możemy i dokładamy ile możemy do zadań powiatu, chociaż nie musimy.

Rada sołecka Warzymic skierowała skargę do wojewody na bezczynność starostwa powiatowego. Ostatecznie skargę będzie wyjaśniać powiatowa komisja rewizyjna. Rada gminy Kołbaskowo na burzliwej XXXI sesji zajęła stanowisko negatywne w sprawie dalszego dofinansowania inwestycji w Warzymicach.

"Komentarz :
Do zadań powiatowych gmina dołożyła już w sumie 4,5 mln zł. Pieniądze dała, chociaż mogła pożyczyć - tak jak to robią najbogatsi. Bo chyba nie każdy wie, że zadłużone starostwo pożyczyło rok temu 6,5 mln zł od bogatego Nowego Warpna na przebudowę drogi do Dobieszczyna. A to chyba najmniej uczęszczana droga powiatowa w całym kraju. Pożyczkę będą spłacać w latach 2018-2024. Więc przez kolejne 10 lat starostwo odpowie wszystkim, że nie ma ani grosza. Nawet nie będzie mieć na wkłady własne, aby starać się o dofinasowanie z Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych. Właściwie to po co mają pisać skomplikowane projekty unijne i starać się o środki z zewnątrz ? Przecież przeważnie gmina im dawała pieniądze - a nie Unia. A dawanie pieniędzy .... rozleniwia.

 

Pin It