ancora warzymice

Szukaj w portalu

Moczyły - najpiękniejsza wieś !

Najpiekniej-jest-w-moczylachW Moczyłach, niewielkiej miejscowości nad zachodnim brzegiem Odry, mieszka niespełna 160 osób. Mieszkańcy dbają tu o każdy zakątek, dzięki czemu to jedna z najpiękniejszych wsi w gminie. Do pracy nie trzeba tu nikogo zachęcać.

 

 

 

Na wygląd Moczył ich mieszkańcy pracują od kilkunastu lat. Najpierw Grzegorz Grzela i Janusz Jeziorek wymyślili, że we wsi musi być boisko do piłki nożnej. Mieszkańcy odgruzowali gminny plac, nawieźli ziemię i całość jak należy wyrównali. Gmina kupiła trawę.

- Z tym boiskiem to była taka historia, że poprzednia władza chciała ten teren sprzedać pod działki rekreacyjne. Poszliśmy wtedy do wójta, ale on decyzji nie cofnął. Cała wieś zaprotestowała, ściągnęliśmy prasę, zrobiło się o sprawie głośno. W Kurierze ukazał się artykuł "Płot w polu karnym". Dopiero po tym artykule sprawa sprzedaży działki upadła. Zabrali nam tylko 9 metrów boiska, a nie całe - mówi radna z Moczył, Hanna Jeziorek.

Potem sołtysem został Grzegorz Smolarczyk - to za jego kadencji powstał plac zabaw dla dzieci. Tu też były ruiny i kupa gruzu. Gmina kupiła zabawki i siatkę, mieszkańcy cały teren uporządkowali i ogrodzili.

- Murek zbudowaliśmy sami. Podzieliliśmy pracę - każdy miał swoją działkę do wykonania. Ja sam musiałem wykopać 5 metrów rowu pod szalunki. Pracowali uczciwie wszyscy mieszkańcy - jedni nosili kamienie, drudzy kopali rów pod fundament, ktoś inny murował - wspomina Janusz Jeziorek.

Siedzę przy stoliku obok sklepu pani Hanki. Gościnni gospodarze częstują kawą i ciastem z truskawkami. W ciągu kilkunastu minut zbiera się spora grupka mieszkańców - wspominają, pokazują zdjęcia, opowiadają, co zrobili i co jeszcze zamierzają zrobić dla swojej wsi.

- Jak się zbierzemy, tak jak dziś na przykład i coś postanowimy - to nie ma bata! Każdy coś powie, coś zaproponuje, wymyśli i bierzemy się do roboty ? śmieje się Aneta Sibila.

Na jednym z takich nieformalnych wiejskich zebrań ktoś rzucił propozycję uporządkowania gminnej działki, na której przez lata rozrosły się osty. Wójt się na zagospodarowanie działki zgodził, ale kiedy usłyszał, że mieszkańcy chcą na niej ustawić ogromny krzyż - zaczął się problem. Pod zgodą na jego postawienie nie chciał się podpisać ani żaden z urzędników ani ówczesny wójt.

- Paru chłopa już strugało krzyż u Grześka na działce - każdy swój przydziałowy kawałek. My pojechaliśmy do wójta i mówimy, że chcemy krzyż postawić. I nic. Pomyśleliśmy: ksiądz powinien być za nami. No to w poniedziałek jedziemy na dwa samochody do księdza. I tu niespodzianka: u księdza siedzi wójt. Ksiądz powiedział cicho, że on przyjedzie następnego dnia do Moczył, to pogadamy. Przyjechał i też mówi nie. Uparliśmy się. W końcu wójt machnął ręką: "A stawiajcie sobie. Jak już postawicie, to go przecież nikt nie ruszy!" - I tak było - opowiada pani Hanka.

Nie było wyjścia. Mieszkańcy popełnili samowolkę i wielki dębowy krzyż stanął tam, gdzie zaplanowali. Dąb, z którego został wykonany ściął i podarował im Przemek Saja. Pan Zemełko przywiózł go na miejsce, a nie było to wcale takie proste.  Pod krzyżem inny mieszkaniec - Sławek Bryk - postawił kapliczkę. Na figurkę składali się wszyscy. Została przywieziona z Częstochowy. Składkowa jest też granitowa "tablica papieska" a kosztowała niemało, bo 700 złotych. Mieszkańcy Moczył mówią: Składka jest składka. Lista leży w sklepie - każdy przychodzi i daje ile może. A pomysłów nie brakuje.

- Przy wjeździe do wsi od strony Kołbaskowa był zarośnięty plac z hałdą starego wapna. Nie wiedzieliśmy, co z tym fantem zrobić. Siedzieliśmy sobie kiedyś i mówimy tak: Wszyscy tu do nas na ryby przyjeżdżają, to przydałaby się na wjeździe jakaś łódka. Zasypaliśmy wapno ziemią, zasialiśmy trawę a na górze ustawiliśmy starą łódkę z napisem "Moczyły witają" na burcie - mówi Hanna Jeziorek. - Chcielibyśmy jeszcze uporządkować nasz cmentarz i w dalszym ciągu dbać o to co do tej pory zrobiliśmy - dodaje na koniec Aneta Sibila.

W całej wsi kwitną kwiaty, trawa wszędzie równo wykoszona. Wieś ma swoją kosiarkę, traktorek, kosę elektryczną - wszystko wygrane w gminnych, powiatowych i wojewódzkich konkursach. Rok 2010 to były dla Moczył konkursowe żniwa: I miejsce w gminnym Konkursie Wieńców Dożynkowych i w wojewódzkim konkursie Najładniejszy Wieniec Dożynkowy, II miejsce w Konkursie na najpiękniejszy wieniec na Dożynkach Prezydenckich w Spale, I miejsce w gminnym Konkursie na najładniejszą wieś, I miejsce w wojewódzkim konkursie Rozwojowe i Przyjazne Środowisku Sołectwo. Jednak największa wygrana Moczył to mieszkańcy, dla których "chcieć" znaczy "móc".

Tekst i foto : Dorota Trzebińska


Pin It